Warsztaty biblijne, czyli zejść jeszcze głębiej…

W ub.r. pierwsze warsztaty biblijne w Słupsku poprowadził brat Adam, kapucyn i Maria Nowak z Wrocławia, germanistka, pasjonatka Biblii, którą czyta swobodnie po grecku i hebrajsku. Przez trzy dni „przerabiano” kilkanaście linijek z Księgi Rodzaju i przypowieść o Dobrym Pasterzu. W tym roku, warsztaty biblijne prowadzone będą przez ks. Piotra w dniach 15-17 czerwca. Udział w nich może wziąć każdy, choćby przyszedł  „z ulicy”, bez żadnego przygotowania. Potrzebne jest tylko proste zaciekawienie Słowem Bożym, które zwykle słyszymy na niedzielnych eucharystiach. Z zaciekawienia i słuchania wszystko się potem rodzi w sercu.

Bo kiedy po „rozebraniu na części” linijki po linijce, a czasami zatrzymujemy się nad kilkoma słowami, które mogą mieć przecież tak wiele znaczeń, po pytaniach głośno wypowiadanych które rodzą się w nas – dodaje Ewa przyjeżdżająca na Spotkania z Siemianic – przychodzi moment na słuchanie już tylko samej Biblii. Mamy przygotowaną wcześniej skrutację perykopy z Ewangelii i ona prowadzi nas do różnych fragmentów rozsypanych po Starym i Nowym Testamencie. Słowo tłumaczy Słowo.

– Teraz już wiem, co znaczy lectio divina – dodaje Basia. Nie tylko co znaczy w teorii i na czym polega, ale ta modlitwa rodzi się właśnie z tych Spotkań, z czytania Pisma Św. One prowadzą  mnie do takiej modlitwy w domu albo podczas adoracji Najświętszego Sakramentu.
Czego biznesmen może nauczyć się z Biblii?

Bogusław, przedsiębiorca: – Jesteśmy także tylko ludźmi, zatroskanymi o codzienność i przemijanie, ale próbujemy też odnaleźć przepis na sukces i szczęście – cechy przez niektórych utożsamiane, a które są niejako przypisanej naszej naturze.  Dla mnie sukces wiąże się z działaniem i tylko tutaj możemy go odnieść, natomiast szczęście wiąże się z poznaniem – drugiego człowieka czy też stworzonej rzeczywistości, obok nas. Św. Tomasz z Akwinu, który był zafascynowany Bogiem, studiował stworzoną rzeczywistość  przede wszystkim po to,  by się do Niego zbliżyć. Myślę, że to m.in. odnajduję w Biblii i podczas tych Spotkań.

Joanna, lekarz psychiatra: – Faktycznie, to duży wysiłek dla mnie biec na spotkanie po pracy, zostawić na kilka godzin wieczornych dzieci, rodzinę… Czasami uda się nam z mężem „wykraść” czas na Biblię i razem biegniemy na spotkanie. I z czasem widzę coraz wyraźniej, jak mam w sobie nowy sposób patrzenia na świat wokół, ten zewnętrzny czyli otoczenie zawodowe, rodzina, praca, relacje. Chyba więcej Pana Boga i Jego działania tam wszędzie dostrzegam. Na pewno inaczej też słucham Słowo Boże podczas Mszy św., staje się ono dla mnie pełniejsze, bardziej bliskie, zrozumiałe. Tak, nasze Spotkania Biblijne tworzą we mnie nową jakość duchową. I jeszcze ważne było dla mnie skonfrontowanie Biblii, Spotkań z wizytą w 2011 roku w Ziemi Świętej, gdzie pojechaliśmy z ks. Piotrem i częścią osób chodzących na Spotkania. Kiedy słucham opisu męki Pana Jezusa, to widzę Wieczernik, Getsemani, Gallicantu, Golgotę…

Ważne jest każde pytanie

Jest taki moment, gdy słucha się Słowa, że rodzą się wciąż to nowe pytania: dlaczego Pan Jezus zaczął działalność w Galilei? Czy musiał umrzeć akurat na krzyżu? Czy Maryja „z góry” wiedziała, co jest dobre i była chroniona przez łaskę? Dlaczego wąż skusił Ewę, a Adam schował się w krzaki…? Czy gniew Jezusa, który wyrzucił kupców ze świątyni był naprawdę „na miejscu”? Czy Jezus czekał przy studni na Samarytankę? Co znaczy ostatnie słowo Jezusa na krzyżu „Pragnę”?

Wiele innych takich pytań rodzi się „do tekstu”, i ważne, że mogą być głośno wypowiadane na początku Spotkania – dodaje Ewa. Bo przecież każde pytanie jest ważne, z czegoś w nas w środku powstaje. Czasami z natłoku trochę bezmyślnie krążących w głowach własnych myśli, a może i z tego nachalnego światowego myślenia, które każe nam tak myśleć bezmyślnie…?
Marta, sekretarka w kancelarii notarialnej w Sławnie: – Od pierwszego spotkania dość wyraźnie zobaczyłam, że tylko wydawało mi się, że znam Pismo Święte. Przecież słyszałam je podczas Eucharystii, we wspólnocie do której należę od lat, sama też często brałam do ręki Biblię. I dlatego przeżyłam … szok! Spotkania biblijne otwierają mi tę księgę na nowo, poznaję wydarzenia, kontekst, ale przede wszystkim ksiądz jakby „odkodowywał” nam całą historię zbawienia, naukę Pana Jezusa, Jego osobę, relacje i to wszystko sprawia, że sama schodzę gdzieś głębiej do własnego serca. Tak cieszę się z pytań, które zadajemy do tekstu. Wielu z nich nigdy bym sama nie postawiła, a to one właśnie i komentarze ks. Piotra rzucają w serce światło.