Po wakacyjnej przerwie (z małym poślizgiem) wracamy do naszych rozważań dotyczących grzechów głównych. Dziś zajmijmy się powszechną wadą, jaką jest zazdrość.

Można by pomyśleć – co tam takiego, przecież każdy komuś czegoś zazdrości. Jednakowoż należy się mocno zastanowić, czym może skutkować zazdrość…

Raczej nie przez przypadek znalazła się ona w katalogu głównych wad, a zatem takich, które stają się fundamentem kolejnych grzechów, budując w ten sposób swoistą piramidę zła.

Pytanie, jakie mi się nasuwa w tym miejscu, brzmi: Czy uświadamiam sobie, że komuś czegoś zazdroszczę i do czego to prowadzi lub może potencjalnie prowadzić? Najczęściej przechodzimy nad zazdrością do porządku dziennego i przez myśl nam nie przechodzi, że właśnie popełniamy grzech i to najprawdopodobniej nie jeden.

Ileż to razy, obserwując życie innych ludzi, dostrzegamy takich, którym ciężką pracą udało się dorobić lub osiągnąć coś ważnego. A teraz, ile razy nie mogliśmy się powstrzymać od komentarza, że ten/ta miała lepiej bo… i w miejsce wielokropka proszę sobie samemu wstawić argumenty, dlaczego ten/ta ma lepiej, a ja – jak zwykle – pod górkę. Jakoś ciężko człowiekowi przeskoczyć na wyższy poziom, w którym należy sobie uświadomić, że mnie też jest na to stać, tylko najpierw musi mi się chcieć. Przypomina mi się dowcip „z brodą”. Otóż pewien człowiek zazdrościł ludziom, którzy wygrywali grube pieniądze na loterii. Zazdrość ta tak się w nim gotowała, że zaczął się modlić: „Panie Boże, proszę spraw, żeby ja też wygrał na loterii”. Na to odezwał się głos: „Chłopie, daj szansę, kup los!”
Steffen Möller, którego znamy m.in. z programu „Europa da się lubić”, podzielił się kiedyś spostrzeżeniem na temat jednej z naszych wad, która polega na tym, że prześcigamy się w udowadnianiu, jak innym jest dobrze, a nam źle – „Pani źle się czuje? Ja to się dzisiaj źle czuję!” „Pan mało zarabia? Ja to dopiero mało zarabiam”. Narzekać jest bardzo łatwo. Problem pojawia się, gdy na narzekaniu się kończy, a nam nie chce się kiwnąć palcem, aby polepszyć nasz status, nasze samopoczucie itp. Jeszcze gorzej, gdy cieszymy się z tego, że temu, któremu tak zazdrościmy sukcesu, powinie się noga.

Paradoksalnie jednak zazdrość może prowadzić do czegoś dobrego, pod warunkiem, że mobilizuje nas ona do jeszcze większego wysiłku, by poprawić nasz status czy stan posiadania, ale własną uczciwą pracą, a nie umniejszaniem czyichś osiągnięć albo na przykład postępując według przykładu – państwo się bogaci moim kosztem i mnie okrada, więc ja będę okradał państwo.

W I liście do Koryntian św. Paweł pyta: „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” Cieszmy się zatem z tego, co mamy i podejmujmy wysiłki, aby to, co mamy, pomnażać. Pamiętajmy jednak, że każdy człowiek posiada to, co posiada, ponieważ wszelkie dobro pochodzi od samego Boga. Do nas należy te dobra pomnażać, a nie siedzieć z założonym rękami, narzekać jak nam źle, podczas gdy nasz talent leży zakopany w ziemi.

marrus