Dzisiejsza katecheza kończy cykl poświęcony Dekalogowi.

Dziesiąte przykazanie stanowi rozwinięcie i uzupełnienie przykazania dziewiątego i mówi, najogólniej rzecz ujmując, o pożądliwości czegoś, co należy do innego człowieka.

W tym miejscu należy odnieść się do fundamentalnych praw człowieka. Jednym z nich jest prawo do posiadania własności. I powiedzieliśmy to przy okazji siódmego przykazania – nikt tego prawa nie może naruszyć, gdyż ma ono charakter przyrodzony – wypływa z faktu posiadania godności ludzkiej.

No to otwórzmy szafę i do rzeczy, to znaczy spójrzmy, co nam się tam pochowało. Odnajdujemy kolejno: chciwość, zachłanność, zazdrość. Przyjrzyjmy się bliżej tym przypadłościom.

Chciwość to nic innego, tylko pragnienie przywłaszczania sobie wszystkiego, co ma jakąś wartość. Ale, ale, mógłby ktoś powiedzieć, że przecież – jak każdy wie – apetyt rośnie w miarę jedzenia i naturalną rzeczą jest (a przynajmniej tak mogłoby się wydawać), że chce się mieć więcej. Baśnie pełne są przykładów ludzi chciwych, a zawsze jakimś dziwnym trafem okazuje się, że do niczego dobrego to nie prowadziło.

Od chciwości całkiem niedaleko i po drodze do zachłanności. Czego pragnie człowiek zachłanny? Bogactwa, bogactwa, bogactwa i czego jeszcze? Tak, tak – bogactwa. Przypomnijmy sobie postać mitycznego króla Midasa. Ów jegomość tak się zapędził w pragnieniu posiadania niezmierzonego bogactwa, że poprosił Dionizosa o to, by wszystko, czego dotknie, stawało się złotem. Jak wiemy i jemu nie wyszło to wcale na zdrowie. Biedaczyna nieomal umarł z głodu. Wszak złotem najeść i napić się nie da, a nietrudno się domyśleć, że każdy posiłek, jaki chciał spożyć, stawał się właśnie owym drogocennym kruszcem. W tym miejscu przypomina mi się cytat z Ewangelii według św. Mateusza, który mówi, „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?”. No cóż, efektem może być tylko dziura budżetowa w duszy takiego człowieka, gdyż bilans strat w tym wypadku jest wyższy niż bilans zysków.

W drugiej księdze Samuela odnajdujemy świetny przykład niszczącej mocy zazdrości. Otóż w pewny mieście mieszkał bogacz, który miał wielkie stada owiec i bydła oraz biedak, który miał jedną jedyną owieczkę. Traktował ją jak córkę – jadła razem z nim, a nawet spała u jego boku. Pewnego razu bogacza odwiedził gość, którego postanowił ugościć obiadem. Szkoda mu było jednak poświęcić jednej sztuki bydła z własnych stad, zabrał więc ową owieczkę biedakowi i kazał przyrządzić jako posiłek. Opowiadanie to pojawia się w kontekście, który był już przeze mnie poruszany, a mianowicie dotyczy króla Dawida, który pozazdrościł Uriaszowi jego pięknej żony i doprowadził do jego śmierci. Przykład ten pokazuje do czego jest zdolny człowiek powodowany niezdrową zazdrością. Trzeba jednak powiedzieć sobie, że zazdrość może mieć i pozytywną twarz. Dzieje się tak wtedy, gdy, zazdroszcząc czegoś komuś, zdwajamy wysiłki, by własną pracą osiągnąć, a nawet przewyższyć to, co ktoś inny osiągnął. Pamiętać jednak należy o tym, żeby nie wpaść w inną pułapkę, jaką jest pycha.

Podsumowując, człowiek wierzący powinien mieć tylko jedno pragnienie i jednego pożądać – zbawienie i wieczne szczęście w niebie, a jak da się zauważyć, prześledziwszy wszystkie przykazania, sprowadza się to do jednego – „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”, cała reszta jest tylko tego konsekwencją, ale o tym już mówiliśmy na samym początku cyklu.

marrus