Wszystkich tych, którzy spodziewali się w zeszłym tygodniu katechezy o ósmym przykazaniu,  z góry przepraszam. Cały tydzień chodziły za mną myśli na temat tego, co napisać o dziewiątym, że postanowiłem nieco zaburzyć porządek i przekazać Wam, drodzy Czytelnicy, co nieco o dziewiątym przykazaniu.

Wróćmy zatem do ósmego przykazania – „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”.

Można by powiedzieć, że przykazanie to stawia opór różnej maści kombinatorstwu, polegającemu na wrabianiu innych w swoje nieczyste gierki, a także chroni dobre imię drugiego człowieka. Wielu z nas dobrze pamięta popularny jeszcze niedawno serial pod tytułem „Skazany na śmierć”. Fabuła serialu, mimo że miejscami strasznie naciągana i niespójna, świetnie pokazuje, na czym mogłoby polegać naruszenie ósmego przykazania. Otóż brat głównego bohatera zostaje, mówiąc kolokwialnie, „wkręcony” w grubą aferę dotyczącą morderstwa znanej osobistości. Autorzy owego przekrętu, czyli organizacja czarnych charakterów, zapuszczająca swoje macki gdzie tylko się da, mocno napracowała się, by swoją ofiarę wpakować do celi śmierci, odsuwając jednocześnie od siebie choćby najmniejszy cień podejrzeń. W efekcie nasz bohater na podstawie sfabrykowanych dowodów staje przed sądem, a ława przysięgłych skazuje go na najwyższy wymiar kary. Dopiero długotrwałe i niekoniecznie zgodne z prawem dociekanie prawdy ujawnia gigantyczną aferę.

Każdy, kto miał kiedykolwiek styczność z wymiarem sprawiedliwości, wie, że krzywoprzysięstwo, które stało się fundamentem przytoczonego powyżej filmu, jest niewątpliwie łamaniem ósmego przykazania. Powyższy przykład jest tego dobitnym obrazem. Ale co tam wielkie sfery. Zejdźmy na ziemię i spójrzmy na życie szarego człowieka. Patrzymy, patrzymy i co my tu mamy. Po pierwsze – plotkarstwo, które wbrew obiegowej opinii nie jest wcale domeną płci pięknej. Zakładam, że większość z nas grała w głuchy telefon i pamięta, ile śmiechu było, gdy ostatnia osoba w kolejce powtarzała to, co przekazała pierwsza. Zabawa ta w doskonały sposób pokazuje, jak wygląda wędrówka informacji z ucha do ucha i jak przy okazji ulega zdeformowaniu, przeinaczeniu, przekręceniu oraz uzupełnieniu o smakowite szczegóły, które zazwyczaj z prawdą mają tyle wspólnego, co diabeł z dobrymi uczynkami.

Oszczerstwo. Ono na półce pod tytułem „ósme przykazanie” leży zaraz obok plotki. Czym jest? Celowym rozpuszczaniem nieprawdziwych informacji o kimś w jednym celu – aby go wyśmiać, zdyskredytować i poniżyć.

Tuż za nim znajdziemy obmowę, która jest niczym innym jak ujawnianiem bez ważnej przyczyny wad i błędów osoby, której chce się zaszkodzić.

No i na sam koniec powszednia przypadłość polskich uczniów (ha, tu każdy niech sobie przypomni swoje szkolne lata) – kłamstwo. W tym miejscu kilka cytatów: „To nie ja, to on”, „Ja ściągam? Wżyciu, proszę pani!”, „Ja tego nie powiedziałem” itd., itp. Niestety, każdy polski uczeń zapomina o dwóch podstawowych zasadach rządzących światem – kłamstwo ma krótkie nogi oraz że oliwa sprawiedliwa zawsze na wierzch wypływa!

Czym w istocie są omówione powyżej wykroczenia? Tylko i wyłącznie brakiem poszanowania prawdy. Przypomnijmy sobie zatem, ile to razy słyszeliśmy w kościele, że chrześcijanin powinien „żyć w prawdzie” oraz zawsze „dawać świadectwo prawdzie”, ponieważ tylko „prawda was wyzwoli” i niech każdy z nas zrobi sobie rachunek sumienia z tej sfery życia.

marrus