W kontekście siódmego przykazania – „Nie kradnij” – przyszło mi do głowy powiedzenie, które do niedawna (szczególnie w poprzednim ustroju) było bardzo popularne w państwowych zakładach pracy: państwowe = niczyje (w domyśle: „można brać”). 

A skoro mowa o powiedzeniach, to przypomina mi się (podobnie jak przy okazji poprzedniego przykazania) oklepana formułka spowiedzi tych, którzy uważają się za chodzącą świętość – „nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem, więcej grzechów nie pamiętam”.

Słowo „kradzież” może nam się różnie kojarzyć. Jedni powiedzą o spektakularnych włamaniach lub napadach rabunkowych, drudzy przypomną sobie, jak to ochrona w markecie przyłapała kogoś na wynoszeniu towaru bez płacenia zań. Inni zwrócą być może uwagę na afery, o których od czasu do czasu donoszą media. Łatwo nam z oburzeniem oceniać tych, którzy dopuszczają się wymienionych wyżej czynów, gorzej, gdy przychodzi poszukać belki w swoim oku. Zresztą popatrzmy na rozmowy prowadzone w towarzystwie. W rozmowach takich ten, któremu udało się wykorzystać jakieś kruczki prawne czy w taki lub inny sposób oszukać fiskusa, urasta do rangi równego gościa, co to sobie w każdej sytuacji poradzi, natomiast ten oszukany, to – z przeproszeniem – ostatnia niedrajda, nawet gdy jest nim nasze państwo. Ale nie daj Boże, gdy nas dotknie tego typu oszustwo, wtedy końca wymachiwania szabelką nie widać. Kłania się mentalność Kalego – jak ja oszukać (okraść, wyłudzić), to jest dobrze, ale gdy mnie oszukać (okraść, wyłudzić), to już źle.

Łatwo stwierdzić, czego siódme przykazanie dotyczy. Kij jednak zazwyczaj ma dwa końce i ten drugi koniec wskazuje na to, do czego nas ono zachęca. Nie trzeba być jednak wybitnym egzegetą czy innej maści teologiem, by zauważyć, że idzie tu o najzwyklejszą ludzką uczciwość. Uczciwość, która kłania nam się w pas każdego dnia i na każdym kroku.

Zróbmy sobie mały teścik z uczciwości:

I. W sklepie kasjerka przez pomyłkę nabiła na kasę za niską cenę. Co robisz:
a) nic, jej strata,
b) nerwowo czekam, może się nie zorientuje,
c) uprzejmie zwracam uwagę i proszę o korektę paragonu.

II. Idąca ulicą osoba zgubiła portfel. Podnosisz go i :
a) gonisz ją, by jej oddać,
b) podnosisz i chowasz do kieszeni, w końcu znalezione = niekradzione,
c) przechodzisz udając, że nie zauważyłeś.

III. Zatrudniasz nowego pracownika. Podpisując z nim umowę:
a) jaką umowę, przecież nie będziesz płacić za niego żadnych składek, podatków itp.,
b) proponujesz umowę na czas próbny, a potem umowę o pracę, uwzględniając staż pracy i poziom wykształcenia nowego pracownika,
c) proponujesz umowę za najniższą możliwą stawkę, w końcu zysk firmy i twój jest wartością nadrzędną.

Na powyższe pytania każdy musi odpowiedzieć sobie sam, zgodnie z własnym sumieniem (a nie będzie to raczej trudne). A skoro zacząłem od powiedzeń, to zakończę cytatem. Otóż znany punkowy zespół Dezerter trafnie ujmuje moralność Polaków w jednej ze swoich piosenek, śpiewając: „Niech święci się Imię Twoje, nam to nie przeszkadza…”

marrus