Szóste przykazanie – „Nie cudzołóż” – jest dość kłopotliwym do rozgryzienia. Po pierwsze dlatego, że nieodłącznie wiąże się z delikatną sferą życia ludzi, jaką jest seksualność…

Po drugie – mowa o seksualności człowieka ciągle objęta jest w naszej mentalności swoistym tabu, to znaczy niby się o tym mówi, ale najlepiej po cichu i tak, żeby nikt nie słyszał. Po trzecie wreszcie, gdy Kościół ośmieli się wypowiedzieć w tematyce czystości i uporządkowania w sferze seksualnej, od razu pojawią się opinie strony niekościelnej, które można by streścić słowami posłanki Joanny Senyszyn, która stwierdziła kiedyś, że kto jak kto, ale organizacja starych kawalerów w sprawach seksu wypowiadać się nie powinna. Inni tzw. znawcy tematu powiedzą zaraz, że Kościół zatrzymał się w ciemnogrodzie i średniowieczu, jeśli chodzi o TE sprawy. Czy na pewno?

Merytorycznej dyskusji na powyższy temat nie ułatwia styl życia lansowany na przykład przez kinematografię. Każdy, kto oglądał pierwszą z brzegu komedię romantyczną, spotkał się z tym, że przygodny i niezobowiązujący seks ot tak dla samej przyjemności nie jest przecież niczym złym. Aż chciałoby się takim torem myślenia podążyć i zapytać, co Bóg mi za to zrobi? Walnie mnie piorunem w głowę? Taki trend w ukazywaniu relacji damsko – męskich dominował do niedawna w filmach zza oceanu, ale coraz częściej i wyraźniej uwidacznia się w rodzimej kinematografii.

A co na to wiara? Czy w ogóle Kościół coś sensownego w temacie czystości jest w stanie powiedzieć? Otóż tak! Po pierwsze – stwierdza, że człowiek nie posiada płciowości ot tak, tylko dlatego, że takim stworzył go Bóg. Mało tego, Kościół stwierdza, że płciowość, czy jak kto woli – seksualność, odciska swoje piętno na wszystkich innych sferach życia człowieka, a szczególnie umiejętności wchodzenia w relacje z drugim człowiekiem.

Broniąc czystości, Kościół wskazuje na coś bardzo ważnego, a mianowicie na godność osoby ludzkiej, która jest wartością niezbywalną i najwyższą, bo wynikającą z faktu stworzenia przez Boga. Ludzie prowadzący styl życia daleki od wskazywanego przez Kościół nie mają świadomości, że sami siebie poniżają, upadlając tę nadprzyrodzoną godność osoby ludzkiej.

Kolejna bardzo ważna kwestia, na którą wskazuje nauka Kościoła, to fundament ludzkiej płciowości, którym jest miłość. To właśnie miłość jest przez św. Pawła nazywana największą z cnót. To właśnie jej podporządkowana jest cała sfera płciowości, a ponieważ tak jest, według nauki Kościoła, miłość cielesna zarezerwowana jest dla tych, którzy w ten sposób uzewnętrzniają wspólnotę, jaka powstała w momencie złożenia przysięgi małżeńskiej. Nie ma tu miejsca na przeprowadzanie swoistych eksperymentów w stylu „pasujemy do siebie czy nie”. Dlaczego? Bo jest to dar, w którym oddaje się 100% siebie nie na noc, nie na chwilę, ale na całe życie.

Nie chcę, żeby zarzucono mi, że tutaj biadolę i moralizuję (choć zagadnień do poruszenia jest całe mnóstwo), dlatego chciałbym zwrócić uwagę na ludzi, którzy starają się żyć w zgodzie z Pismem Świętym i nauką Kościoła, a mianowicie na Ruch Czystych Serc, którego patronką jest błogosławiona Karolina Kózkówna. Członkowie Ruchu deklarują zachowanie czystości cielesnej do zawarcia sakramentalnego małżeństwa, a także wolność od uzależnień. Osoby zainteresowane tym stylem życia zapraszam do zapoznania się ze stroną internetową ruchu www.rcs.org.pl , na której można również zadeklarować swoje w nim członkostwo.

marrus