Na początek wróćmy na chwilę do tematu z poprzedniego tygodnia. Grzech to brak miłości do Boga, a w najlepszym wypadku – ranienie tej miłości. Człowiek żyjący miłością Boga i bliźniego czyni zawsze dobro, a co za tym idzie, nie czyni nigdy zła.

Taki ideał, niestety, się jeszcze nie narodził (Jezusa nie liczymy, gdyż jest człowiekiem i Bogiem jednocześnie) i raczej nie zanosi się na to, by kiedykolwiek ktoś taki się pojawił. Grzechy główne są tak nazywane dlatego, gdyż z nich wywodzą się inne grzechy, a w ten sposób rodzi się skłonność do popełniania grzechu. Tyle tytułem wstępu.

Pierwsza w katalogu grzechów, czy jak wolą inni – wad głównych –  pycha. Wada, która kłuje nas w oczy, wada, której nie lubimy u innych. Na czym ona polega i jak się objawia?

Jak każdy grzech w swojej podstawie jest odrzuceniem miłości Boga. Jak zdiagnozować pychę? Jeśli dostrzegamy nadmierną wiarę w siebie, w swoją wartość, kiedy ktoś wynosi się ponad innych, bo uważa, że jest od nich lepszy, wtedy możemy mówić o pysze. Innymi słowy, człowiek pyszny to taki, który z całego świata kocha najbardziej siebie i dostrzega tylko koniec własnego nosa.

Wyróżnia się cztery stopnie pychy. Pierwszy polega na tym, że człowiek przesadnie skupia się na sobie. Taka postawa prowadzi do wyolbrzymiania lub pomniejszania swoich zalet i wad. Cel takiego postępowania jest jeden – niech mnie chwalą, niech mówią, że nie jestem wcale taki słaby. Człowiek taki jest głównym bohaterem dla siebie samego. Młodzież określa ten typ jako tak zwany „debeściak”. A co z drugim stopniem? Trzeci stopień pychy polega na tym, że człowiek zaczyna na wszelkie możliwe sposoby wykrzywiać świat, w którym żyje, aby dopasować go do ramek, które sam stworzył. Cechę taką określamy jako egocentryzm. Tak jak Ziemia kręci się wokół Słońca, tak wszystko, co jest na tej Ziemi, ma się kręcić i skupiać na naszym bliżej nieokreślonym bohaterze (którym zresztą może być każdy z nas). Stąd blisko jest do ostatniego stopnia pychy – lekceważenie innych, a w szczególności Boga.

Ze wszystkimi wymienionymi powyżej cechami pychy spotkaliśmy się nie raz i nie dwa. Być może sami w sobie je czasem zwalczamy. Przykłady pychy znajdziemy wszędzie: w domu, w pracy, w polityce itd. Ile to razy słyszeliśmy zapewnienia typu: „Gdybym ja zajmował taki czy inny urząd, to byłoby lepiej, załatwiłbym to i tamto, a tego i tamtego rozliczyłbym raz a dobrze”. Tymczasem Jezus mówi na ten temat prosto – „kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża będzie wywyższony” (Łk 14, 11).

Gdy zdiagnozujemy u siebie jakiekolwiek objawy pychy, lepiej jak najszybciej udać się do Lekarza i łyknąć pigułkę Łaski uświęcającej, aby ostatecznie na uczcie w niebie usłyszeć: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej” zamiast: „Ustąp temu miejsca”.

marrus