Od przykazań dotyczących stosunku człowieka do Boga przechodzimy teraz do tych, które w pewien sposób normują nasz stosunek do drugiego człowieka.

Okazuje się, że Bóg w swej mądrości zaraz za „regulaminem szacunku do Boga” umieścił przykazanie mówiące o oddawaniu czci rodzicom. Wszyscy znamy jego brzmienie – „Czcij ojca swego i matkę swoją”, a księga Powtórzonego Prawa dodaje – „abyś żył przez długi czas i żeby ci się dobrze wiodło na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie.”

Tradycyjnie zacznę od ukazania sposobu przestrzegania tego przykazania przez tych, od których odziedziczyliśmy Dekalog. Otóż w kulturze żydowskiej rodzice i w ogóle ludzie starsi są obdarzeni wielkim szacunkiem. Dziecko nie może się rodzicom sprzeciwiać ani zwracać do nich po imieniu. Ma obowiązek wyrażać się o rodzicach z szacunkiem i wstawać z miejsca, gdy ci wchodzą do pomieszczenia. Ślad tych przepisów znajdujemy w Księdze Mądrości Syracydesa, gdzie czytamy: „Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił.” Również św. Paweł poświęca miejsce relacjom rodzice – dzieci i pisze w liście do Efezjan: „Dzieci, bądźcie posłuszne w Panu waszym rodzicom, bo to jest sprawiedliwe. Czcij ojca twego i matkę – jest to pierwsze przykazanie z obietnicą – aby ci było dobrze i abyś był długowieczny na ziemi. A [wy], ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci, lecz wychowujcie je, stosując karcenie i napominanie Pańskie!”

No dobrze, a jak przełożyć piękno słów biblijnych na codzienność. Każdy z nas jest lub był dzieckiem i dobrze wie, że mądrość Słowa Bożego to jedno, a życie pisze często zupełnie odmienne scenariusze. W mediach co rusz pojawiają się informacje bądź reportaże traktujące o losie dzieci, których rodzice się nimi nie interesują, a nawet porzucają. W swojej pracy zawodowej spotkałem się z wieloma sytuacjami wychowanków, którzy błąkają się po domach dziecka, zgodnie zresztą z wyrokami sądów rodzinnych, bo ich rodzice nie potrafili stanąć na wysokości zadania, które przed nimi postawił Stwórca. Wydaje mi się, że wielu rodzicom brakuje dziś świadomości, że to właśnie oni zostali przez Boga wybrani, aby być narzędziem w  Jego ręku, by Jego stwórcze dzieło było kontynuowane. Wszak każdy nowy człowiek jest stworzeniem Bożym, a nie ludzkim.

Wszystko jest piękne, gdy sobie tak rozważamy teoretycznie. Wejdźmy jednak w skórę dzieci, których dzieciństwo nie było szczęśliwe. Zastanówmy się, za co te dzieci mają darzyć szacunkiem rodziców, którzy ich nie obdarzyli miłością? Nasuwa mi się tylko jedna odpowiedź. Za dar życia, tylko tyle i aż tyle.

Na szczęście większość z nas ma za co dziękować swoim rodzicom i za co być im wdzięcznymi. Pamiętajmy, że fundamentem naszej czci względem rodziców jest Bóg – dawca życia, który posłużył się nimi, byśmy my mogli żyć.

Osoby, które chciałyby poszerzyć swoją wiedzę na ten temat, zapraszam do czytania Katechizmu Kościoła Katolickiego. Podpowiem tylko, że informacji tych należy szukać w trzeciej części pod tytułem „Życie w Chrystusie”, w drugim dziale, który mówi właśnie o Dekalogu.

marrus