W dzisiejszej katechezie chciałbym „przeskoczyć o jedno oczko” i skupić się na gniewie. Poniekąd dlatego, że znów pozwoliłem sobie na mały poślizg, za co Czytelników przepraszam. Zdążyłem jednakowoż pozbierać kilka myśli odnośnie grzechu, który chcę dzisiaj omówić.

Jako osoba, która interesuje się muzyką, odkryłem niedawno zespół z gatunku, którego generalnie nie lubię, nie trawię, nie jestem w tej muzyce doszukać się jakichś większych wartości, tzn. hip – hop. Tak, wiem, fani hip – hopu się ze mną nie zgodzą, a ja chcę zaznaczyć, że jest w Polsce jedna perełka (pomijając scenę hiphopową promującą wartości chrześcijańskie), a mianowicie 52 Dębiec. Na ostatniej płycie znalazł się bardzo ciekawy tekst pod tytułem „Gniew”. Z całego tekstu przedstawić chciałbym refren (osoby zainteresowane mogą całość odnaleźć w Internecie), a idzie te tak:

G- gromadzisz go w sobie i spijasz,
N – niszczy pali mosty zabija,
I – instynktownie budzi fobie,
E – elementarne w walce z wrogiem,
W – lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz.

Tekst ten bardzo jasno pokazuje, jak działa gniew. Gniew się gromadzi, powoduje ciśnienie, które gdzieś musi ujść. Gniew niszczy. Niszczy relacje międzyludzkie, niszczy miłość do drugiego człowieka. Człowiek owładnięty gniewem wszędzie widzi wroga, na którym swój gniew może wyładować. Autorzy tekstu wskazują jednak, że nieuzasadniony gniew zawsze uderza w człowieka, z którego wychodzi.

Przed chwilą zaznaczyłem bardzo ważną rzecz. Gniew może być w niektórych wypadkach uzasadniony. Przypomnijmy sobie sytuację, gdy Jezus uniesiony gniewem wypędza kupców ze świątyni (J 2, 13-16). Święty Jan ukazuje Jezusa, który widząc w domu Ojca kwitnący interes, robi sobie bicz ze sznurków, wygania zwierzęta ofiarne, wywraca stoły bankierów i ostro każe zabierać się ze świątyni sprzedającym ptaki. Ewangelista nie mówi, czy komuś się tym biczem dostało, widzimy jednak, że gniew Jezusa był uzasadniony. Chciał On pokazać, że świątynia to Dom Boży służący do tego, aby się z Nim w tym miejscu z należnym szacunkiem spotkać, że nie jest istotne, jakie materialne rzeczy ze sobą przynoszę, ale moje czyste serce.

Mówiąc o gniewie, trzeba pamiętać o fundamencie moralności chrześcijańskiej, jakim jest miłość Boga i drugiego człowieka. Tymczasem gniew nieuzasadniony i kumulowany w sobie może prowadzić do zachowań sprzecznych z przykazaniem miłości. Jeszcze gorzej, gdy go świadomie podsycamy.

Skutki nieuzasadnionego gniewu można zauważyć, przyglądając się historii. Ilu ludzi musiało zginąć, bo tyranom takim jak Hitler czy Stalin ubzdurało się, że ich narody i systemy polityczne są nadrzędne w stosunku do pozostałych, a kto nie pasuje do wydumanego profilu społeczno – politycznego, musi zniknąć z powierzchni ziemi. Ile konfliktów zbrojnych wybuchło dlatego, że ludzie wzbudzali w sobie gniew uzasadniany religią. Weźmy chociażby wydarzenia z 11 września 2001 czy napis, jaki nosili na pasach żołnierze nazistowskiej armii – Gott mit uns (Bóg z nami).

Psychologia mówi, że gniew, jak wszystkie inne emocje, może być kontrolowany. Powiedzieliśmy sobie, że niekontrolowany i nieuzasadniony gniew jest grzechem głównym. W kontekście tym trzeba przytoczyć słowa, jakimi Bóg ostrzega Kaina: „Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować.” (Rdz 4, 7)

marrus