„A Jezus, znalazłszy osiołka, wszedł na niego zgodnie z tym, co napisano: ‘nie bój się, córko syjońska! Oto twój król przybywa, siedząc na oślęciu.’ Z początku uczniowie Jego tego nie zrozumieli.”

J 12, 14 – 16

Osiołek z witraża w naszym kościele ma wielkie uszy i jakby zmęczone oczy. Pewnie wystraszył go hałas i tumult. Gromkie ‘hosanna’ powinno napawać entuzjazmem, ale Pan Jezus nie wygląda na radosnego. Przecież tłumy wiwatują, ścielą cenne tkaniny na drogę – uczniowie nie rozumieją dlaczego ich Nauczyciel jest smutny, nie przeczuwają dramatu. Zerwane gałązki palm i oliwek szybko zwiędną, ludzie zbiorą z ziemi swoje drogie ubrania. Tłum ucichnie, by po kilku dniach znów zabrzmieć mocnym i strasznym głosem: ‘ukrzyżuj Go!’. To ten sam tłum, ci sami ludzie. Ktoś zdradzi, ktoś ucieknie, ktoś umyje ręce, ktoś inny jeszcze otrze twarz i pomoże nieść krzyż, ktoś wbije gwoździe – każdy zrobi swoje. Jezus to wie. Uczniowie zrozumieją. Stało się wtedy i dzieje się teraz, na moich oczach, codziennie – samotność i ból Niewinnego. Nie da się tego opisać.

(x.lh)