4 lutego 2011 roku Sejm RP uchwalił 1 marca Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
Projekt tej ustawy złożył śp. Prezydent Lech Kaczyński.

 1 marca w naszym mieście, tak jak w całej Polsce, odbyły się uroczystości związane z obchodami Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Główne uroczystości rozpoczęły się Mszą św. w kościele pw. św. Jacka, gdzie homilię wygłosił nasz Proboszcz – ks. Lucjan Huszczonek. Po niej odbył się Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych ma być wyrazem hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji za świadectwo męstwa, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji niepodległościowych, za krew przelaną w obronie Ojczyzny.

Lech Kaczyński
 

Zaproponowana przez niego data nie jest przypadkowa. 1 marca 1951 w mokotowskim więzieniu komuniści strzałem w tył głowy zamordowali przywódców IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość – Łukasza Cieplińskiego i jego towarzyszy walki. Tworzyli oni ostatnie kierownictwo ostatniej ogólnopolskiej konspiracji kontynuującej od 1945 roku dzieło Armii Krajowej.

Walki zbrojne nie ustały z chwilą podpisania kapitulacji przez III Rzeszę. Wielu żołnierzy nie złożyło broni, zdając sobie sprawę, że obecność Armii Czerwonej na terenie Polski  nie wróży nic dobrego. Gotowi byli walczyć o odzyskanie niepodległości, wypełnić złożoną przysięgę. Największą  aktywność  zbrojne podziemie wykazywało w 1945 r., kiedy do walki stanęło niemal 200 tys. konspiratorów. Byli to nie tylko partyzanci. Wraz z tymi, którzy zapewniali im schronienie, broń, aprowizację, wraz z 20. tys. uczniów z podziemnych antykomunistycznych organizacji młodzieżowych, społeczność Żołnierzy Wyklętych sięgała 500 tys. Wielu z nich poległo z bronią w ręku, a innych więziono i poddawano okrutnym torturom. Część z nich zasiadała na ławie oskarżonych w procesach pokazowych, których wynik był z góry przesądzony- natychmiastowy wyrok śmierci. Ostatni „leśny” żołnierz ZWZ-AK, a później WiN – Józef Franczak „Laluś” zginął w walce w październiku 1963 roku.

Peerelowscy pseudohistorycy nazywali ten okres „epoką walki o utrwalenie władzy ludowej”. W rzeczywistości był to czas, kiedy komuniści pozbywali się ostatnich, prawdziwych obrońców niepodległej Polski. Obelżywie nazywano ich „zaplutymi karłami reakcji”, a wszystkie niepodległościowe organizacje, do których należeli, określano mianem „faszystowskich band”. W latach 1945-1956, według niepełnych danych, z rąk polskich i sowieckich komunistów zginęło 8,6 tys. żołnierzy podziemia niepodległościowego, a 5 tys. skazano na karę śmierci. Dodatkowo, w obozach i więzieniach śmierć poniosło ponad 20 tysięcy Żołnierzy Wyklętych. Tylko nielicznym udało się przetrwać stalinowski reżim, mimo to władza ludowa nie dawała im spokoju. Jako „reakcyjni bandyci” stale znajdowali się pod baczną obserwacją UB.

 

Patrol (autor nieznany)

Strumienie deszczu z nieba spływają,
pasmami wody na falę zbóż,
chylą się zboża przez nich ciśnięte,
a nie postrzeżesz polnych tu grusz.
Pod falą zboża w bruździe się kryje,
patrol żandarmów, dowódca „Młot”.
swoje „derkacze” w dłoniach ściskają,
a oczy ognie rzucają w lot.
Ich to nie męczy, że mundur mokry,
że w but dziurawy woda się pcha,
lecz w sercu ogień mocny się pali,
on cel swój drogi prześwietnie zna.
Pod wiatr zgłuszone szumy motorów.
to szosą auto pomyka w dal,
z niego wystają lufy „dziekciarów”,
z nimi złączony ohydny wróg.
Z auta zanosi się płacz niewieści,
a z nim się miesza przekleństw grad,
ubowiec – bestia krzywdzi więzionych,
krwią ściekający Polak-nasz brat.
Serca nam ranią braci cierpienia
twarze wylękłe, gdy widzą nas,
a drzwi częstokroć są nam zamknięte,
żal z trwogą żyje u ludzi mas.
Terror nie zmieni nas, ni krwi strugi
idziemy rozbić krwiożerczą dłoń,
gdy zginie jeden, nastąpi drugi,
kroczymy w bliznach do Wolności bram.
Lecz ta godzina słuszna wybije,
w niej się rozlegnie wystrzałów huk,
czerwona hydra marnie zaginie,
A sędzią prawym będzie sam Bóg.

To tekst piosenki powstałej w odtworzonej na Podlasiu 6. Brygadzie Wileńskiej AK, która dowodzona była od połowy 1946 r. przez kpt. Władysława Łukasiuka „Młota”. Oddziały 6. Brygady, zwane szwadronami, operowały na rozległych terenach województwa warszawskiego, białostockiego i lubelskiego. 6. Brygada Wileńska była najsłynniejszym, a zarazem chyba najlepszym oddziałem podziemia niepodległościowego w tej części Polski.

jj