Halloween i uroczystość Wszystkich Świętych to dwa święta dotykające tematu śmierci. Pierwsze przybiera postać rodem z horroru, drugie pełne oddechu, światła i nadziei.

Świętowanie śmierci? Strach się bać…

Anton Szandor La Vey, autor „Biblii szatana”, stwierdził, że Halloween jest najważniejszym dniem w roku dla kościoła szatana. Pierwotnie było ono zakorzenione w kulturze Celtów, którzy w nocy z 31 października na 1 listopada witali Nowy Rok. Czcili wówczas boga śmierci Samhaina, wierzyli, że tej właśnie nocy pozwala on duchom zmarłym powrócić tam, gdzie żyli wcześniej. Celtyccy kapłani – druidzi – poświęcali mu resztki plonów, zwierzęta, a nawet ludzi. Celtowie natomiast tańczyli taniec śmierci, zapraszając tym samym duchy ciemności do swojego życia. Już wtedy dobrze znane były „ozdoby” z wydrążonych dyń – symbol potępionych dusz, które umieszczane koło domostw były dla nich zaproszeniem.

Starożytne wierzenia przejęli dziś neopoganie, okultyści, spirytyści, jak również szeroko pojęci wyznawcy szatana. Nie zmienili jednak nic z obchodów tego „święta”, lecz przedstawili je w niewinny sposób – pokazując jako dobrą zabawę dla najmłodszych. O. Posacki stwierdza, że chociaż obchody te wyglądają niepozornie (przebieranie się za czarownice, wampiry czy złe duchy), są związane z osobą szatana. Co więcej, obcowanie z tego typu tematami – nawet tylko na poziomie zabawy – może przygotować dzieci na otwarcie się na tę szczególnie niebezpieczną rzeczywistość duchową. Zamiast modlitwy mamy do czynienia z zaklęciami i przyzywaniem złych duchów. Nie wolno ponadto przyzwyczajać oraz oswajać najmłodszych z kulturą śmierci, ukazując ją w sposób co najmniej kiczowaty i mało poważny. Brakuje bowiem budowania nadziei na życie wieczne.

Uroczystość Wszystkich Świętych jest godna większego zainteresowania. Ukazuje ona przecież wielką prawdę naszego życia. Oto nie kończy się ono wraz z naszą śmiercią, lecz poprzez śmierć przechodzimy do nowego, lepszego życia. Umieramy nie po to, żeby straszyć i nękać żyjących, lecz by żyć pełnią radości w Niebie. Nie po to, by nasze ciała wyglądały obskurnie, lecz byśmy po zmartwychwstaniu otrzymali chwalebne ciało, ciało doskonałe!

Odwiedzając cmentarze pamiętajmy, że nasi bliscy zmarli nie stali się kimś na wzór zombie czy wilkołaków (jak chcą nas nauczyć propagatorzy Halloween), lecz miejmy nadzieję, że osiągnęli już radość świętych w Niebie.

Zobacz więcej na temat Halloween.