„Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco                                                                      Słupsk, 23 sierpnia 2018 r.
a droga którą Jaś Małgosia dreptali do szkoły
nie rozstąpi się w przepaść”

 17 IX Zbigniew Herbert

 

Dyrektor
Nowego Teatru im. Witkacego
Dominik Nowak
SŁUPSK

List otwarty

Panie Dyrektorze,

wielu chrześcijan i duszpasterzy naszego miasta, rejonu i diecezji ze smutkiem przyjęło do wiadomości informację o sposobie obchodów 100-lecia Odzyskania przez Polskę Niepodległości w zarządzanej przez Pana placówce – teatr bowiem zawsze kojarzył się z instytucją, której celem jest kształtowanie i wspieranie świata wartości: dobra, prawdy i piękna. Tymczasem, w ramach projektu Festiwal Scena Wolności, niektóre z proponowanych przedstawień, nawet jeśli w imię specyficznie pojmowanych: wolności wypowiedzi i postępu, używają środków wyrazu profanujących święte dla nas znaki, symbole i postaci, z pogardą odnoszą się do wiary, krzywdzą i ranią uczucia osób wierzących. Cel nie uświęca środków.

Boli nas fakt, że także poza sceną, na której mają dokonać się akty, według nas, bluźniercze, pojawia się w przestrzeni publicznej plakat obrazujący złożone do modlitwy dłonie i różaniec zrównane z symbolami agresji i nienawiści, „na pomieszanie dobrego i złego”.

Oczywistym jest, że osoby, które ukształtowały swój świat wartości w oparciu o to, co najszlachetniejsze w cywilizacji wyrosłej na filarach greckiej filozofii, prawa rzymskiego czy religii judeo-chrześcijańskiej, nie skorzystają z propozycji, raczej pójdą do Świątyń Boga lub, niewyznający w Niego wiary, do Ogrodów Epikura, mają jednak prawo domagać się, by utrzymywana przez nich placówka, służyła misji, do której jest powołana.

Mamy świadomość istnienia świata, który nie umie wyrazić się w sposób inny, niż przemawiając szokującym językiem wulgarności, nie liczącym się z krzywdą i cierpieniem innych. Argument o zapotrzebowaniu na taki świat i język łatwo obalić stwierdzeniem, że istnieje też zapotrzebowanie na zbrodnicze idee, narkotyki, dopalacze czy inne trucizny podawane w najpiękniejszych opakowaniach. Argumenty o zapotrzebowaniu i postępie nie uwalniają od odpowiedzialności. Ta woda nie umywa rąk.

Nasz głos, głos chrześcijan, we współczesnym świecie jest głosem tłumionym i lekceważonym, często ośmieszanym – nie inaczej było i jest z głosem naszego Nauczyciela, którego w końcu ukrzyżowano. Mamy jednak obowiązek, w jedności z Siostrami i Braćmi w wierze, z pasterzami Kościoła – Biskupami, by ten głos wybrzmiał, nawet jeśli będzie tylko zignorowanym czy wyśmianym szeptem.

Niejednokrotnie w historii ludzkości bywało, że posłańcy Abaddona uwodzili hasłami rewolucji o wyzwoleniu i nowym porządku świata. Z czasem okazywało się, że to kolejny raz ohyda spustoszenia walczy o miejsce w umysłach i sercach ludzi, przywdziewając maski wolności, politycznej poprawności, ujmującej ideologii, sztuki czy fałszywej religii. Narzędziami tej walki często bywały profanacje i bluźnierstwa.

Jako wyznawcy i uczniowie Jezusa i Jego Ewangelii, według słów Apostoła, mamy jawić się „jako źródła światła w świecie”, nie umiemy przemawiać językiem nienawiści, naszą powinnością jest kochać Boga i bliźnich, posługiwać się językiem dobroci i łagodności, szczególnie w czasie ciemności i zamętu. Wierzymy też, że wobec potęgi rozumu, dobroci serca i „kwestii smaku” – ciemnota, złość i brzydota same się kompromitują.

Wobec powyższego, pomni na odpowiedzialność za „czyny i rozmowy”, zapewniamy Pana Dyrektora, że będziemy się modlić i prosić Boga o Jego błogosławieństwo i miłosierdzie dla nas wszystkich. Tymczasem łączmy się w wysiłkach, by świat był choć odrobinę lepszy i piękniejszy.

Społeczność chrześcijan oraz każdy,
kto uzna za słuszną treść naszego stanowiska