Ustawa o ochronie danych osobowych i drażliwych

Ustawa o ochronie danych osobowych i drażliwych

Ze względu na przepisy o ochronie danych osobowych, po zaświadczenia dla innych osób, należy przynieść do Kancelarii Parafialnej, pisemne upoważnienie.

Ustawa z dnia 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych
Rozdział 1 Art. 1.1; Art 7.2; 7,5;
Rozdział 3 Art. 23,1; 27,1; 27,2 p. 1 i 4;
Rozdział  5 Art. 36.1;
Rozdział 7 Art. 47,3 p. 1;
Rozdział 8 Art. 49,1; 49,2;].

Po co są Wypominki?

Po co są Wypominki?

W ostatnich dniach do mieszkańców naszej Partii dostarczane są koperty z tytułem „Wypominki”, a w nich kartka z prośbą o wypisanie imion zmarłych z rodziny, czy znajomych i dostarczenie ich do naszej świątyni w celu modlitwy za Nich. Dlaczego? Może to wymysł księży, żeby mieli co robić? Jeżeli ktoś tak myśli jest w wielkim błędzie!

Każdy z nas już od dziecka wie i pamięta, że listopad jest “miesiącem zmarłych”. Począwszy od Uroczystości Wszystkich Świętych, przez “Dzień zaduszny”, aż po “Andrzejki” włącznie codziennie w naszej modlitwie pamiętamy o zmarłych w sposób szczególny, a “wypominki” stanowią nieodzowny element listopadowego klimatu. Czy jednak w tym przyzwyczajeniu zastanawiamy się czasem dlaczego mamy się modlić za zmarłych? Lub czy nasza modlitwa może im pomóc? Czy może coś zmienić?

Najłatwiej byłoby odpowiedzieć: “przecież zawsze tak było”. I po części jest to prawda. Gdybyśmy stwierdzili, że modlitwa za zmarłych jest tak stara jak świat, byłaby to lekka przesada. Choć z drugiej strony chyba wszystkie kultury posiadały obrzędy religijne związane z ceremoniami pogrzebowymi. Chrześcijańska tradycja modlitwy za zmarłych swoimi korzeniami sięga mniej więcej trzeciego wieku przed Chrystusem. W Drugiej Księdze Machabejskiej (datowanej na ten właśnie okres) możemy przeczytać, jak Juda Machabeusz sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu (2 Mch 12,45). Podejmując tę tradycję Kościół od początku czcił pamięć zmarłych i ofiarował im pomoce, a w szczególności Ofiarę eucharystyczną by po oczyszczeniu mogli dojść do uszczęśliwiającej wizji Boga. Tertulian (160-240) napisał: W dzień rocznicy [ich śmierci] składamy za naszych zmarłych ofiary”. Na innym miejscu wspominał o pewnej kobiecie, która modliła się za swojego zmarłego męża, by mu uprosić ochłodę. Także św. Jan Chryzostom nawoływał do takiej modlitwy: Nieśmy im [tj. zmarłym] pomoc i pamiętajmy o nich. Jeśli synowie Hioba zostali oczyszczeni przez ofiarę ich ojca, dlaczego mielibyśmy wątpić, że nasze ofiary za zmarłych przynoszą im jakąś pociechę? Nie wahajmy się nieść pomocy tym, którzy odeszli, i ofiarujmy za nich nasze modlitwy. Warto też wspomnieć, że zachowały się setki nagrobków wczesnochrześcijańskich, na których są wypisane modlitwy za zmarłych.

Przykładów z historii można by mnożyć. Co prawda nie odpowiadają one w pełni na pytanie dlaczego modlimy się za zmarłych. Pokazują nam jednak ważną prawdę: chrześcijanie od początku czuli, że taka modlitwa jest bardzo ważna i potrzebna. Tak ważna, że została zaliczona do jednego z tzw. siedmiu uczynków miłosierdzia co do duszy. Więc jeśli pytamy się czasem dlaczego się modlić, można żartobliwie odpowiedzieć: a dlaczego by nie, skoro tyle pokoleń przed nami to czyniło.

Jest jednak ważniejszy powód niż ten, wynikający ze stwierdzenia, że “zawsze tak było”. To powód, nazwijmy go tak, teologiczny. Ludzie wierzący z czasów Starego Testamentu uważali, że zmarli znajdują się daleko od Boga (por. Ps 88), tak że nie może On wysłuchać ich próśb. Pozostają oni sami i bezbronni. Nowy Testament ukazuje śmierć jako moc, która powoduje stan całkowitej bezsilności i nicości, ponieważ na jakiś czas, albo nawet na zawsze, oddziela od Boga Stwórcy. Jego grzech, z którym nie zdążył uporać się na ziemi za życia, tworzy jakby zaczarowany krąg, z którego człowiek nie jest w stanie sam się wyzwolić. Ten krąg jest krainą ciemności, z której człowiek nie potrafi znaleźć wyjścia. Modlitwę za zmarłych można by porównać do światła, która oświeca tę ostatnią drogę. Zmarli już nic nie mogą zrobić dla siebie. Ich cała nadzieja jest złożona w Bogu i modlitwie innych, którzy mogę u Niego wyprosić łaski.

Św. Jakub Apostoł zaprasza każdego z nas: Módlcie się wzajem za siebie, abyście byli zbawieni; albowiem wiele może ustawiczna prośba sprawiedliwego (Jk 5,16). I śmierć tego, za kogo się modlimy niczego tu nie zmienia. U Boga czas – pojmowany jako coś co ogranicza – nie istnieje. U Niego nie istnieje nawet śmierć. Te rzeczy istnieją tylko dla nas. Można więc powiedzieć, że Bóg wszystkich widzi jako żyjących. Tak stwierdził sam Jezus, kiedy powiedział nam, że Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych (Mt 22,32). To, co każdy z nas w swym życiu czyni dla innych, jest u Boga zawsze teraźniejszością. Dlatego słuszna jest modlitwa za ludzi, którzy już dawno zmarli.

Nic jednak z tego wszystkiego nie da się zrozumieć bez miłości. Jeśli modlimy się za zmarłych, to głównie dlatego, że ich kochamy i w ten sposób okazujemy im naszą miłość. Nie tę uczuciową, myloną często z pożądaniem. Ale tę prawdziwą, która polega bardziej na uczynkach niż na słowach, jak się wyraził św. Ignacy Loyola. A uczynkiem może być także nasza modlitwa. Miłość bowiem pragnie dawać i udzielać umiłowanemu coś z tego, co jest w jego mocy (jeszcze raz św. Ignacy). A w naszej mocy jest modlitwa za zmarłych. Dlaczego więc modlić się za zmarłych? Ponieważ oni potrzebują naszej miłości wyrażonej w modlitwie. Potrzebują tej odrobiny światła, by trafić do domu Ojca. Modlitwa za zmarłych jest ważną powinnością, bowiem nawet jeśli odeszli w łasce i w przyjaźni z Bogiem, być może potrzebują jeszcze ostatniego oczyszczenia, by dostąpić radości nieba (JP II, Rozważanie przed modlitwą “Anioł Pański”, 2 listopada 2003).

Jest jeszcze jeden, bardzo prozaiczny powód, dla którego warto modlić się za zmarłych. Jezus powiedział: Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! (Mt 7,12). Śmierć jest jedyną pewną sprawą w naszym życiu. Każdy z nas wcześniej czy później będzie musiał przejść przez tę ciasną bramę. Kto wie? Może i my wówczas będziemy potrzebować wstawiennictwa. Może szczególnie tych, którym teraz możemy pomóc naszą modlitwą. Każdy z nas już od dziecka wie i pamięta, że listopad jest “miesiącem zmarłych”. Począwszy od Uroczystości Wszystkich Świętych, przez “Dzień zaduszny”, aż po “Andrzejki” włącznie codziennie w naszej modlitwie pamiętamy o zmarłych w sposób szczególny, a “wypominki” stanowią nieodzowny element listopadowego klimatu. Czy jednak w tym przyzwyczajeniu zastanawiamy się czasem dlaczego mamy się modlić za zmarłych? Lub czy nasza modlitwa może im pomóc? Czy może coś zmienić?

Najłatwiej byłoby odpowiedzieć: “przecież zawsze tak było”. I po części jest to prawda. Gdybyśmy stwierdzili, że modlitwa za zmarłych jest tak stara jak świat, byłaby to lekka przesada. Choć z drugiej strony chyba wszystkie kultury posiadały obrzędy religijne związane z ceremoniami pogrzebowymi. Chrześcijańska tradycja modlitwy za zmarłych swoimi korzeniami sięga mniej więcej trzeciego wieku przed Chrystusem. W Drugiej Księdze Machabejskiej (datowanej na ten właśnie okres) możemy przeczytać, jak Juda Machabeusz sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu (2 Mch 12,45). Podejmując tę tradycję Kościół od początku czcił pamięć zmarłych i ofiarował im pomoce, a w szczególności Ofiarę eucharystyczną by po oczyszczeniu mogli dojść do uszczęśliwiającej wizji Boga. Tertulian (160-240) napisał: W dzień rocznicy [ich śmierci] składamy za naszych zmarłych ofiary”. Na innym miejscu wspominał o pewnej kobiecie, która modliła się za swojego zmarłego męża, by mu uprosić ochłodę. Także św. Jan Chryzostom nawoływał do takiej modlitwy: Nieśmy im [tj. zmarłym] pomoc i pamiętajmy o nich. Jeśli synowie Hioba zostali oczyszczeni przez ofiarę ich ojca, dlaczego mielibyśmy wątpić, że nasze ofiary za zmarłych przynoszą im jakąś pociechę? Nie wahajmy się nieść pomocy tym, którzy odeszli, i ofiarujmy za nich nasze modlitwy. Warto też wspomnieć, że zachowały się setki nagrobków wczesnochrześcijańskich, na których są wypisane modlitwy za zmarłych.

Przykładów z historii można by mnożyć. Co prawda nie odpowiadają one w pełni na pytanie dlaczego modlimy się za zmarłych. Pokazują nam jednak ważną prawdę: chrześcijanie od początku czuli, że taka modlitwa jest bardzo ważna i potrzebna. Tak ważna, że została zaliczona do jednego z tzw. siedmiu uczynków miłosierdzia co do duszy. Więc jeśli pytamy się czasem dlaczego się modlić, można żartobliwie odpowiedzieć: a dlaczego by nie, skoro tyle pokoleń przed nami to czyniło.

Jest jednak ważniejszy powód niż ten, wynikający ze stwierdzenia, że “zawsze tak było”. To powód, nazwijmy go tak, teologiczny. Ludzie wierzący z czasów Starego Testamentu uważali, że zmarli znajdują się daleko od Boga (por. Ps 88), tak że nie może On wysłuchać ich próśb. Pozostają oni sami i bezbronni. Nowy Testament ukazuje śmierć jako moc, która powoduje stan całkowitej bezsilności i nicości, ponieważ na jakiś czas, albo nawet na zawsze, oddziela od Boga Stwórcy. Jego grzech, z którym nie zdążył uporać się na ziemi za życia, tworzy jakby zaczarowany krąg, z którego człowiek nie jest w stanie sam się wyzwolić. Ten krąg jest krainą ciemności, z której człowiek nie potrafi znaleźć wyjścia. Modlitwę za zmarłych można by porównać do światła, która oświeca tę ostatnią drogę. Zmarli już nic nie mogą zrobić dla siebie. Ich cała nadzieja jest złożona w Bogu i modlitwie innych, którzy mogę u Niego wyprosić łaski.

Św. Jakub Apostoł zaprasza każdego z nas: Módlcie się wzajem za siebie, abyście byli zbawieni; albowiem wiele może ustawiczna prośba sprawiedliwego (Jk 5,16). I śmierć tego, za kogo się modlimy niczego tu nie zmienia. U Boga czas – pojmowany jako coś co ogranicza – nie istnieje. U Niego nie istnieje nawet śmierć. Te rzeczy istnieją tylko dla nas. Można więc powiedzieć, że Bóg wszystkich widzi jako żyjących. Tak stwierdził sam Jezus, kiedy powiedział nam, że Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych (Mt 22,32). To, co każdy z nas w swym życiu czyni dla innych, jest u Boga zawsze teraźniejszością. Dlatego słuszna jest modlitwa za ludzi, którzy już dawno zmarli.

Nic jednak z tego wszystkiego nie da się zrozumieć bez miłości. Jeśli modlimy się za zmarłych, to głównie dlatego, że ich kochamy i w ten sposób okazujemy im naszą miłość. Nie tę uczuciową, myloną często z pożądaniem. Ale tę prawdziwą, która polega bardziej na uczynkach niż na słowach, jak się wyraził św. Ignacy Loyola. A uczynkiem może być także nasza modlitwa. Miłość bowiem pragnie dawać i udzielać umiłowanemu coś z tego, co jest w jego mocy (jeszcze raz św. Ignacy). A w naszej mocy jest modlitwa za zmarłych. Dlaczego więc modlić się za zmarłych? Ponieważ oni potrzebują naszej miłości wyrażonej w modlitwie. Potrzebują tej odrobiny światła, by trafić do domu Ojca. Modlitwa za zmarłych jest ważną powinnością, bowiem nawet jeśli odeszli w łasce i w przyjaźni z Bogiem, być może potrzebują jeszcze ostatniego oczyszczenia, by dostąpić radości nieba (JP II, Rozważanie przed modlitwą “Anioł Pański”, 2 listopada 2003).

Jest jeszcze jeden, bardzo prozaiczny powód, dla którego warto modlić się za zmarłych. Jezus powiedział: Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! (Mt 7,12). Śmierć jest jedyną pewną sprawą w naszym życiu. Każdy z nas wcześniej czy później będzie musiał przejść przez tę ciasną bramę. Kto wie? Może i my wówczas będziemy potrzebować wstawiennictwa. Może szczególnie tych, którym teraz możemy pomóc naszą modlitwą?

Opracował według Deon.pl ks. Wojciech

KOMUNIKAT BISKUPA DIECEZJALNEGO DOTYCZĄCY INICJATYWY DUSZPASTERSKIEJ RÓŻANIEC DO GRANIC

Drodzy Diecezjanie,

7 października 2017 r. w całej Polsce odbędzie się wyjątkowe wydarzenie – „Różaniec do Granic”, podczas którego Polacy wyjdą na granice naszej Ojczyzny, by modlić się i powierzyć swoje życie Maryi. Dobrze wiemy, że Maryja jest Królową Polski i przez całe pokolenia opiekuje się nami, a w trudnych momentach historii zawsze była przy nas, a my przy Niej.

Jako ratunek dla świata Matka Boża wskazuje na modlitwę różańcową. Dokładnie 140 lat temu objawiła się w Gietrzwałdzie i powiedziała: „Odmawiajcie codziennie różaniec!”. Czterdzieści lat później w Fatimie powtórzyła to wezwanie. Pragniemy odpowiedzieć na zaproszenie Matki Bożej do odmawiania różańca i wziąć udział w duchowym działaniu na rzecz przyszłości naszej Ojczyzny i całej Europy.
Zachętą do wspólnej modlitwy różańcowej dookoła Polski niech będą także słowa siostry Łucji z Fatimy, która powiedziała: „Nie ma w życiu problemu, którego nie można rozwiązać za pomocą różańca”.
Poprosiłem już księży o zorganizowanie w sobotę, 7 października, autokarów, które dowiozą nas do nadmorskich miejscowości, w których ustanowiłem kościoły stacyjne. W kościołach tych o godz. 11:00 zostanie odprawiona Eucharystia, a po niej przejdziemy na nadmorskie plaże, by odmówić wspólnie różaniec. Przyjedźmy w stanie łaski uświęcającej, by jak najowocniej przeżyć to spotkanie.
Niech w modlitwę różańcową włączą się również ci, którzy nie będą mogli udać się na granice Polski. Rodziny niech modlą się w swoich domach, chorzy w szpitalach, a wspólnoty parafialne w swoich kościołach. Proszę duszpasterzy, aby w tym dniu przeżywali w parafiach bardziej uroczyście nabożeństwo różańcowe.
Tego dnia cała Polska od Bałtyku po Tatry, na Wschodzie i Zachodzie wyszepta swoją modlitwę do Bożej Matki. Nie może nas tam zabraknąć, czekam na Was! Otaczam modlitwą i błogosławię.
+ Edward Dajczak
Biskup Koszalińsko-Kołobrzeski

List Biskupa Koszalińsko-Kołobrzeskiego Edwarda Dajczaka zapraszający na uroczystości skrzatuskie

Siostry i Bracia, Kochani Diecezjanie!
Nasza 45-letnia Diecezja Koszalińsko-Kołobrzeska śpiewa Magnificat w Domu Matki w Skrzatuszu, kończąc dzieło renowacji świątyni i budowy domu pielgrzyma.
W liturgii dzisiejszej niedzieli zabrzmiały słowa absolutnie decydujące o życiu wspólnoty wierzących: „Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 19-20). Pan przypomina nam dzisiaj, że modlitwa – bez której nie ma wiary żywej – przeżywana we wspólnocie, może liczyć na wysłuchanie
w niebie. Chrystus mówi również nam, że gdzie są ludzie zebrani w Jego imię, tam On jest pośród nich. Kościół rozmodlony otrzymuje ważną gwarancję obecności Pana w życiu wspólnoty.

Nasz Kościół, nasza 45-letnia diecezja

Kościół najbardziej nie jest tam, gdzie się organizuje, reformuje, rządzi, jest on natomiast w tych, którzy po prostu wierzą i w braterskiej wspólnocie przyjmują dar wiary, który staje się dla nich życiem. (por. Benedykt XVI). Nasza diecezjalna wspólnota powstała przed 45-laty na trudnej ziemi. Ludzie przywiezieni ze wszystkich stron przedwojennej Polski zamieszkali w nowym miejscu bez tradycji i społecznej więzi. Zbyt mała sieć parafialna, brak duchownych i agresywny, antyboży klimat tworzony przez ówczesne władze, a także trudne warunki życia wielu mieszkańców naszej diecezji, dosyć łatwo dokonywały duchowych spustoszeń. Równocześnie miejmy pełną świadomość, że powstanie naszej diecezji i zdynamizowanie głoszenia Ewangelii na naszej ziemi, pozwoliło ogromnej rzeszy ludzi obronić wiarę w Boga, a także zachować godność i piękno człowieczeństwa.

Uczniowie Jezusa nieustannie uczą się wiary

Dzisiaj, kiedy katolicyzm tradycyjny nie jest w stanie kształtować wiary kolejnego pokolenia, rodzi się katolicyzm ewangeliczny, oparty na osobistym i pogłębiającym się doświadczeniu Boga. Aby wiara była mocą niosącą nas w chwilach szczęśliwych i trudach życia, musi dotykać serca i sprawiać, że przylgniemy do Boga. To właśnie dlatego rozpoczęliśmy II Synod naszej diecezji, by wsłuchując się najpierw w to, co Duch Święty mówi dzisiaj do nas i w tymże Duchu odczytując znaki czasów nam współczesnych, rozpoznawać w naszej historii właściwe drogi wiary.
Istotnym jest zrozumienie, że wiara nie jest zespołem przekonań, ideologią, którą się raz przyjmuje, lecz drogą i to drogą nie mającą końca. Wierzący wchodzi w świat tajemnicy Boga, jest ciągle w drodze, która prowadzi w coraz głębsze doświadczenie Jego bliskości. Taka wiara, której istotą jest zaufanie do Boga, potrzebuje stałej troski dotykającej umysłu i serca.

Sanktuarium miejscem wzrastającej wiary

„Co należy czynić, aby pomóc współczesnym ludziom odkrywać w wierze piękno Ewangelii i wartość życia z Bogiem?” –  zapytano wielkiego teologa Yves’a Congara. Odpowiedział: „Trzeba tworzyć miejsca modlitwy, miejsca, w których Bóg jest niemal dotykalny”. Również Pierwsze Zgromadzenie Biskupów poświęcone Europie, mówiąc o wierze, wskazało na tę potrzebę dotknięcia i doświadczenia obecności Boga.
Skrzatuska świątynia od XVI wieku jest takim miejscem, w którym wprost niewyobrażalnie wielka miłość Boga do człowieka i pełna miłości wierność Maryi są niezwykle głęboko przeżywane, wydając owoce wspaniałych ludzkich przemian. To Sanktuarium kryje w sobie skarbiec niezliczonych godzin modlitwy wypowiadanej w nim dniem i nocą. Właśnie przed obliczem Matki Miłości Zranionej i Matki Naszej Nadziei ogromna rzesza ludzi przez wieki doznawała ukojenia bólu, odzyskiwała pokój serca, przeżywała swoje nawrócenia i uzdrowienia.
Dlatego tak bardzo ważna była potrzeba odnowienia nadwątlonej zębem czasu świątyni, by stworzyć warunki pozwalające w godny sposób przeżywać pielgrzymkowe spotkania dorosłych, młodzieży i dzieci, a także różne formy rekolekcyjne. Przeprowadziliśmy więc renowację pięknej świątyni i wybudowaliśmy całe sanktuaryjne zaplecze, razem z domem pielgrzyma, które służą umacnianiu naszej wiary i miłości, pod przewodnictwem Maryi i Jej świadectwem wiary.
Dzisiaj możemy się cieszyć odnowioną świątynią, placem sanktuaryjnym ze stacjami Drogi Krzyżowej
i Stacjami Różańcowymi, nowo wybudowanym Domem Pielgrzyma oraz całym niezbędnym zapleczem.

Dziękuję Wam Kochani Diecezjanie To dzieło odrodzenia nie byłoby możliwe bez ogromu modlitwy, także modlitwy wielu chorych, którzy ofiarowali dar swojego cierpienia. Sanktuarium tworzyły również płynące z wierzących i kochających serc ofiary materialne wielu ludzi, a był to często przekazywany z serca ofiarny wdowi grosz. Dziękuję również za ofiary złożone dzisiaj na tacę i za wszelką okazaną przez was pomoc. Jest wielką radością naszej diecezji, że tę najnowszą historię odradzających i przemieniających spotkań w naszym Sanktuarium również tworzyli młodzi. To oni najszybciej swoją obecnością i młodzieńczą żywą wiarą odmieniali oblicze skrzatuskiego Sanktuarium. Dzisiaj serdecznie dziękuję naszej młodej wspólnocie wiary.
Nie byłoby tego Sanktuarium bez ciągle wzrastającej rzeszy pielgrzymów i grup odprawiających tutaj swoje rekolekcje. Dziękuję Bogu za każdą osobę, która zapatrzona w Skrzatuską Pietę, w duchowym zjednoczeniu z Maryją, doznawała łaski leczenia swoich ran, odzyskiwała nadzieję i wzrastała w wierze.

Siostry i Bracia, kochani Diecezjanie!

Zapraszam serdecznie do Skrzatusza na wspólną dziękczynną modlitwę, na nasze Magnificat i Te Deum za wielki dar świętego miejsca, gdzie Maryja będzie nieustannie uczyła nas żywej, ufnej wiary i miłości do swego Syna. Tej modlitwie będzie nam przewodniczył Ojciec Antonello z Brazylii, który tak wspaniale pomógł nam przeżyć 40-lecie naszej diecezji. W naszym diecezjalnym świętowaniu będą również uczestniczyli biskupi całej Metropolii.

W najbliższą sobotę na wspólne świętowanie zapraszam naszą młodzież. Kochani młodzi Przyjaciele,
to jest wasz dzień w Skrzatuszu.
Natomiast w niedzielę o godzinie 9:45 rozpocznie się diecezjalna pielgrzymka dorosłych, na którą
z całego serca zapraszam wszystkich diecezjan.

Do zobaczenia w Skrzatuszu!

 Wasz biskup:

+ Edward Dajczak
Biskup Koszaliński-Kołobrzeski

Apel Biskupa Koszalińsko-Kołobrzeskiego Edwarda Dajczaka

Apel Biskupa Koszalińsko-Kołobrzeskiego Edwarda Dajczaka
o zorganizowanie w parafiach zbiórki pieniężnej w sprawie pomocy poszkodowanym
przez nawałnice, jakie nawiedziły w ostatnich dniach niektóre rejony Polski.

Przewielebni Księża Proboszczowie, Drodzy Diecezjanie.

Nieszczęście i wielka tragedia dotknęła mieszkańców wielu miejscowości w województwie pomorskim, którzy po przejściu burz i nawałnic, stracili dorobek całego swojego życia. Wiele domów i gospodarstw rolnych zostało uszkodzonych w wyniku przejścia wichury, dlatego czujemy się szczególnie bliscy osób dotkniętych tym straszliwym żywiołem.

W związku z obecną tragedią, proszę o przeprowadzenie zbiórki pieniężnej do puszek po wszystkich Mszach świętych w najbliższą niedzielę, tj. 27 sierpnia br. i przekazanie niezwłocznie na konto Caritas Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej:

82 1020 2791 0000 7102 0009 0639 – z dopiskiem WICHURA.

+ Edward Dajczak

Biskup Koszalińsko – Kołobrzeski

Komunikat Konferencji Episkopatu Polski

Drodzy Bracia i Siostry!

8 września 2017 r. przypada 300. rocznica koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Nałożenie papieskich koron na wizerunek Bogurodzicy dopełniło niejako ślubów złożonych przez króla Jana Kazimierza, który po obronie Jasnej Góry przed Szwedami, 1 kwietnia 1656 r. obrał Najświętszą Dziewicę Królową i Patronką Królestwa Polskiego.

Uroczystość koronacyjna w 1717 r. zjednoczyła na Jasnej Górze Polaków, stając się ogólnonarodową manifestacją wiary. Ten akt uznający Maryję za Królową Polski był punktem odniesienia w wielu, nierzadko trudnych momentach polskiej historii. Jasna Góra stała się Duchową Stolicą Polski i celem licznych pielgrzymek, a tym samym źródłem odnowy życia zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i społecznym.
Ojcowie Paulini wraz z Pasterzami Kościoła w Polsce, w Roku Jubileuszu koronacji Cudownego Obrazu, zapraszają do dziękczynienia Bogu za przymierze z Królową Polski. Główne obchody jubileuszowe odbędą się na Jasnej Górze 26 sierpnia 2017 r. w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej. Jubileusz 300-lecia koronacji posiada przede wszystkim wymiar duchowy, dlatego pragniemy zachęcić do włączenia się w „Żywą Koronę Maryi”. Inicjatywie tej przyświeca idea, aby osobiste życie kształtować według zasad Ewangelii, jako urzeczywistnienie oddania się Matce Bożej, którego wyrazem są złote korony na Jej skroni.

Bp Artur G. Miziński
Sekretarz Generalny
Konferencji Episkopatu Polski

Zakopane, dnia 6 czerwca 2017 r.