Wiecznie młodzi..

W minioną niedzielę, z siostrami nazaretankami, odwiedziliśmy s. Ewę. Kwietniowy dzień był piękny, słoneczny. Pachniało wiosną. Pora kwitnienia forsycji.
Sopockie hospicjum Caritas Św. Józefa leży niedaleko jednej z głównych trójmiejskich arterii. Mimo owej bliskości jest to miejsce zaciszne, wśród zieleni.
Przekraczając progi domów, w których umieranie i rzeczy przed-ostateczne zdają się być dotykalne, zawsze odczuwam dziwny niepokój. Oto rzeczywistość tajemna, groźna, kraina cienia i bólu. Nie tylko dla pacjentów, także odwiedzających, krewnych i przyjaciół. Ich cierpienie, współczucie, bezradność są równie dotkliwe, i choć na inny sposób, niż Odchodzących, otwierają na nieskończoność. Czy istnieją granice współczucia? Nie znam ich, oddalają się bowiem wprost proporcjonalnie do wrażliwości serca. Niektóre, być może, przekraczają progi Wieczności.
Siostra Ewa była słabiutka, lecz uśmiechnięta. Powitanie było serdeczne na tyle, na ile pozwalała jej słabość. Czuliśmy w niej wolę walki. Wiarę, że Bóg może wszystko zmienić. Jakże wzruszające przy łóżkach chorych terminalnie są „kłamstewka” tych, którzy wspierają i podzielają tę wiarę, a wiedzą, że, po ludzku, nie da się nic zrobić, że zostało już tylko kilka dni..
-Czy pamięta Siostra nasz spacer po usteckiej plaży prawie 30 lat temu? – zapytałem,
-Nie. Pamiętam „forever young” – cichutko wyszeptała Siostra, a na jej twarzy pojawił się uśmiech..
To wszystko. Też pamiętam, bo to moja pierwsza płyta CD, i pierwszy odtwarzany z tego nośnika utwór. Słuchaliśmy tej muzyki mając po dwadzieścia kilka lat. Wiecznie młodzi.. Wtedy wydawało się to możliwe. W przeboju zespołu Alphaville można usłyszeć słowa:

„Wiecznie młody, chcę być wiecznie młody..
Czy naprawdę chcesz żyć wiecznie?
Wiecznie albo nigdy..”

W poniedziałek odbędzie się pogrzeb s. Ewy, a ja czytam dzisiaj w Godzinie Czytań III Niedzieli Wielkanocnej Roku B:

„Moje ciało rozkwitło na nowo..”

I w Modlitwie z tej niedzieli:

„Boże, Ty przywróciłeś młodość ducha swoim wiernym, zachowaj ich w radości i spraw, aby ciesząc się z odzyskanej godności przybranych dzieci Bożych, z ufnością oczekiwali chwalebnego dnia zmartwychwstania.”

(x.lh)

s. EWA GINDA, Nazaretanka, 1962 – 2018

Ewa Ginda urodziła się 29 marca 1962 roku w Trzciance.
Do Zgromadzenia ss. Nazaretanek wstąpiła 26 sierpnia 1981 roku. W naszej parafii  pracowała w latach 1984-1992 jako katechetka. Bardzo angażowała się w duszpasterstwo młodzieży.
Ponownie w parafii w latach 2005-2011. Była w tym czasie przełożoną domu i wspólnoty nazaretańskiej w Słupsku. Katechizowała w Gimnazjum nr 2.
Odeszła do Boga w dniu 13.04.2018 r. w hospicjum Caritas im. św. Józefa w Sopocie. Pogrzeb odbędzie się w Częstochowie, w poniedziałek 16 kwietnia.
O godz. 13.00 ciało Siostry będzie wystawione w małej kapliczce na cmentarzu św. Rocha. Odmówimy tam modlitwę różańcową. Po modlitwach ciało zostanie przeniesione do głównej kaplicy na tym samym cmentarzu i o godz. 14.30 rozpocznie się Msza święta.

ks. Lucjan Huszczonek

Zmartwychwstanie 2018

„..zstąpił do piekieł” – dokąd zstąpiłeś, Panie? Cóż to za kraina nieznana nikomu z żyjących? Ty jesteś Pierwszym, który stamtąd powraca. Ty jesteś Tym, który z martwych powstaje. Ty jesteś Życiem. TY JESTEŚ..

Czym jest teraz Twoje Ciało?, z czego utkane? Stało się tym, o czym mówiłeś? Światłem?
Mnożą się pytania bez odpowiedzi. Mogę już tylko zaufać i uwierzyć.

Twoje słowa do Magdaleny – „nie dotykaj mnie”.. (J 20, 17) Czy da się dotknąć Światła?

„Noli me tangere..” – nie zatrzymywać Cię.. Czy ziemska miłość wystarczy, by zatrzymać kogokolwiek? Czy da się zatrzymać Światło?

TU jest tylko przejściowe, TERAZ już jest przeszłością.. Nie zatrzymam Cię, ale mogę pójść za Tobą.. do Galilei, do Miasta Żyjących, do Niebieskiego Jeruzalem..

Rabbuni..

(x.lh)

Wielki Piątek i Wielka Sobota

Śmietnik miasta Jerozolima i jednocześnie wzgórze straceń. Tam giną skazańcy. Pod jednym z krzyży kilka osób wśród których jest Matka jednego z ukrzyżowanych. Choć nie lamentują na sposób opłaconych płaczek, całe ich ciała zdają się być bezgłośnym krzykiem trwogi. Nie ma już łez, wyczerpały się. Jest bezgraniczny ból i bezradność, które wyrazić może tylko milczenie.
Żołnierze skwapliwie i w pośpiechu wykonują swoją pracę, gapie powoli zbierają się do powrotu do swoich domów – ot, kolejny spektakl zakończony. Nic nowego.

Jeszcze tylko jakiś dźwięk z ust jednego ze skazańców: „wykonało się..” (J 19,30)

Dziwny bezruch powietrza i głucha cisza, w której zabrzmiały te słowa, przeraziły obecnych.
Sklepienie nieba stało się sine i zdało się zgniatać rzeczywistość jak cęgi kowala. I zakołysał się świat, zadrżała ziemia.. Wszyscy obecni wiedzieli już, że stało się coś, co wykracza poza granice ich poznania i zrozumienia.

A Zbawiciel „zstąpił do piekieł”.

 

 

 

(x.lh)

Wielki Czwartek

..nie da się opisać.
O ile jednak, jak chce duński myśliciel Kierkegaard, jeśli to nie filozofowanie lecz literacki opis jest czuwaniem nad bólem i rozpaczą, to opisywać trzeba. To jedna z niewielu rzeczy którym warto poświęcać czas i energię – czuwać nad bólem i rozpaczą człowieka i świata. Obrazy malowane słowami kronikarzy, naocznych świadków, zatrzymane i ukazane w dziełach artystów próbują utrwalić chwile nabrzmiałe nagromadzonym smutkiem lub radością, chwile brzemienne potęgą ludzkich myśli, dokonań i najpiękniejszych uczuć. Oceniają je widzowie i krytycy, filozofowie i recenzenci, często teologowie i kaznodzieje.

Czy istnieje inny jeszcze sposób czuwania? Owszem, i nie jest to sposób objawiający się tylko w dziełach sztuki, lecz samo życie, jego tajemnica i serce: oto Jan, ukochany uczeń, „oparł głowę na piersi Jezusa”. (J 13, 25) To tajemna i najdotkliwsza chwila miłosnego poznania. Iluminacja Serca Jezusa. Dusze kochających promieniują i przenikają się wzajemnie. Nie potrzeba słów. Wystarczy tylko przytulić głowę i milczeć.

Ta krótka, tajemnicza Chwila da Janowi siłę i odwagę, by był blisko Jezusa aż po Krzyż. Na zawsze, na Wieczność. Chwila, kiedy dana mu była Miłość.

W noc samotną, pełną bólu i mrocznych obaw tylko Ona ocala z rozpaczy, oddala lęk. Nawet samo jej wspomnienie – Chwili, kiedy dana nam była Miłość.

 

 

 

(x.lh)

Niedziela Palmowa

„A Jezus, znalazłszy osiołka, wszedł na niego zgodnie z tym, co napisano: ‘nie bój się, córko syjońska! Oto twój król przybywa, siedząc na oślęciu.’ Z początku uczniowie Jego tego nie zrozumieli.”

J 12, 14 – 16

Osiołek z witraża w naszym kościele ma wielkie uszy i jakby zmęczone oczy. Pewnie wystraszył go hałas i tumult. Gromkie ‘hosanna’ powinno napawać entuzjazmem, ale Pan Jezus nie wygląda na radosnego. Przecież tłumy wiwatują, ścielą cenne tkaniny na drogę – uczniowie nie rozumieją dlaczego ich Nauczyciel jest smutny, nie przeczuwają dramatu. Zerwane gałązki palm i oliwek szybko zwiędną, ludzie zbiorą z ziemi swoje drogie ubrania. Tłum ucichnie, by po kilku dniach znów zabrzmieć mocnym i strasznym głosem: ‘ukrzyżuj Go!’. To ten sam tłum, ci sami ludzie. Ktoś zdradzi, ktoś ucieknie, ktoś umyje ręce, ktoś inny jeszcze otrze twarz i pomoże nieść krzyż, ktoś wbije gwoździe – każdy zrobi swoje. Jezus to wie. Uczniowie zrozumieją. Stało się wtedy i dzieje się teraz, na moich oczach, codziennie – samotność i ból Niewinnego. Nie da się tego opisać.

(x.lh)

Rekolekcje wielkopostne

Rekolekcje wielkopostne

W tym tygodniu trwają rekolekcje wielkopostne dla młodzieży i dzieci ze szkół położonych na terenie naszej parafii, a od najbliższej soboty – dla całej rodziny parafialnej. Bardzo proszę wszystkich, w szczególności zaś osoby cierpiące, dźwigające krzyż starości, samotności czy chorób o modlitewne wsparcie i udział w tych rekolekcjach przez ofiarowanie swoich cierpień Jezusowi i łączenie ich z Jego cierpieniem.
Rodzinie parafialnej życzę błogosławionego czasu rekolekcji i serdecznie zapraszam do udziału w Triduum Paschalnym oraz radosnym świętowaniu Zmartwychwstania.

ks. Lucjan