Przed dziewięćdziesięcioma czterema latami Polska odzyskała niepodległość. Jej wartość potrafili docenić ci, którzy przez 123 lata walczyli o zachowanie naszej tożsamości narodowej. 

Tożsamości, która zakorzeniona jest w chrześcijaństwie. W telewizji, w prasie, na okolicznościowych akademiach i spotkaniach wiele się będzie mówiło o wydarzeniach z 1918 roku. Ten artykuł zapewne będzie się różnił od treści okolicznościowych publikacji. Refleksja niniejsza, choć zrodziła się w związku z przypadającym dziś swiętem, sięga głębiej…

„Pamięć i tożsamość” – tak zatytułowana jest jedna z najpoczytniejszych pozycji ostatnich lat. Jest obowiązkową lekturą w kanonie lektur szkół ponadgimnazjalnych (jak dotąd). Trudno powiedzieć, w jakim zakresie ten punktu programu nauczania jest realizowany, ale trzecia część – „Myśląc ojczyzna” – powinna być omówiona bezwarunkowo. Jan Paweł II  tłumaczy chrześcijańskie korzenie kultury polskiej, podkreślając konieczność poznania historii, bowiem „kultura ma charakter historyczny. Badanie tych korzeni idzie więc w parze z badaniem naszych dziejów, w tym dziejów politycznych. Wysiłek pierwszych Piastów zmierzający do ugruntowania polskości w formie państwowej na ściśle określonym obszarze Europy był wspierany przez szczególną inspirację duchową. Jej wyrazem był chrzest Mieszka I i jego ludu”. W kolejnym podrozdziale Jan Paweł II podkreśla z całą mocą, że właśnie od momentu chrztu plemiona „zaczynają bytować jako naród polski”. „Mówiąc bowiem o chrzcie, nie mamy na myśli tylko sakramentu chrześcijańskiej inicjacji przyjętego przez pierwszego historycznego władcę Polski, ale też wydarzenie, które było decydujące dla powstania narodu i dla ukształtowania się jego chrześcijańskiej tożsamości. W tym znaczeniu data chrztu Polski jest datą przełomową. Polska jako naród wychodzi wówczas z własnej dziejowej prehistorii, a zaczyna istnieć historycznie”.

Nierozerwalnie z pojęciem tożsamości wiąże się pojęcie narodu. „Tożsamość kulturalna i historyczna społeczeństw jest zabezpieczona i ożywiana przez to, co mieści się w pojęciu narodu”. A naród „oznacza tę społeczność, która znajduje swoją ojczyznę w określonym miejscu świata i która wyróżnia się wśród innych własna kulturę”.  Nie można narodu zastąpić państwem. „Naród jest tym gruntem, na którym rodzi się państwo”.

Jak powszechnie rozumiane są dziś pojęcia: państwo, naród, tożsamość, polskość…?

W numerze 9(56)/2012 tygodnika „Uważam Rze” zamieszczono przykładowe odpowiedzi udzielone w sondzie „Dlaczego jesteś dumny z Polski”. Ten numer zawiera wypowiedzi ludzi kultury, polityki, publicystyki. Warto przytoczyć opinię Jacka Karnowskiego: „Polak (…) zobaczy wciąż pełne, choć już nie tak pełne, jak bywało, seminaria i klasztory. I spotyka młodych katolików, prowadzonych przez młodego księdza, na drodze do ambitnie zamierzonej świętości. I zobaczy także grzeszników, upadłych, bywa, że bardzo nisko – ale powstających nie na wezwanie neurotycznych psychoanalityków, ale na wezwanie Chrystusa, w zgodzie z Jego nauką (…). Polski Kościół to wciąż Kościół żywy. Owszem, irytująco bierny i ociężały, jakby sam nieświadomy skarbu, który wciąż trzyma w dłoniach(…). Obrona Kościoła, umacnianie go to dawanie szansy milionom, a nie tylko – jak to już jest na Zachodzie – tysiącom. To wreszcie obrona i polskości”. Do chrześcijańskiej tradycji odwołał się też w swojej refleksji Piotr Semka: „Nigdy nie zapomnę, jak świat oglądał z ogromnym zaskoczeniem tydzień pamięci Polaków po katastrofie smoleńskiej. Kraje, które  nie miały tak rozwiniętej symboliki – nawyku palenia tysięcy zniczy, naturalnego prestiżu, jaki mieli zwykli harcerze pilnujący, aby tłum nie naruszył strefy zniczy, wspaniałych krakowskich świątyń, w których biskupi odprawiali modły – oglądały z uwagą, jak dumni Polacy żegnali swojego prezydenta. Dopiero w takich sytuacjach można zrozumieć to wszystko, co w filmie „Miś” stary węglarz nieporadnie nazwał tradycją. Mimo że film ten był komedią, to przypomnijmy jego słowa. „Tradycja to dom, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza… To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni”.

A jak tożsamość narodową pojmuje dziś młodzież? Smutne, ale chyba nie zaskakujące są opinie słupskich licealistów. Młodzi ludzie mają świadomość tego, że ulegają manipulacjom wszelkiego rodzaju, że są kosmopolitami, że preferują konsumpcyjny tryb życia. Czym dla nich są wartości takie jak ojczyzna, naród, tradycja…? Dla dobrego zarobku, kariery nie zawahają się wyjechać, zasymilować się w nowym środowisku. Byle było łatwo, wygodnie. Choć bez ambicji. Gdzie upatrują przyczyn? „Polakom jest wstyd za swoją narodowość, za sytuację, jaka panuje w kraju, nie chcą być Polakami. Tożsamość narodowa – cecha każdego człowieka, kształtowana przez kulturę, historię, lecz negatywnie przez obecne rządy, kryzysy i brak perspektyw. Tożsamość naszych przodków była kształtowana przez walkę o ojczyznę, teraz nikt nie kształtuje tożsamości młodych ludzi” – wyznaje jeden z uczniów. Inny stwierdza: „Młodzież odcina się od starszych pokoleń, zanika poszanowanie dla historii narodu, symboli narodowych, nie czujemy tak silnych więzów krwi”. „Zaobserwowałem niechęć swoich rówieśników do nauki historii, co jest, moim zdaniem, jedną z kluczowych przyczyn spadku poziomu świadomości narodowej młodych ludzi (…). Prawie każdy uczeń wie, którego dnia obchodzimy rocznice ważnych wydarzeń historycznych, ponieważ są to dni wolne od zajęć w szkole, ale jestem pewien, że gdyby zapytać o dokładną datę uchwalenia Konstytucji 3 maja, 50% nie znałaby odpowiedzi”.

Uczniowie samokrytycznie upatrują tego stanu rzeczy w fascynacji tym, co przychodzi do nas z Zachodu i choć zdają sobie sprawę z postępującej „makdonaldyzacji” polskiej kultury, nie chcą z niej zrezygnować. Przyznają, że nie czytają klasyki, nie imponuje im też blichtr zachodniego konsumpcjonizmu. „Jak możemy mieć poczucie tożsamości narodowej w tak zróżnicowanym świecie?” – pyta jeden z uczniów. Inny zaś wyznaje: „Zastanawia mnie, co będzie z Polską za kilkanaście lat. Wyniki testów gimnazjalnych czy egzaminu maturalnego wykazują tendencję spadkową, są to wyniki osiągnięte przez ludzi, którzy w przyszłości będą rządzić krajem. Młodzież ma zbyt wczesny kontakt z Internetem, z którego nie umieją wyciągnąć korzyści, bo wiadomo, że Internet jest ogromną kopalnią wiedzy, ale także środkiem przekazu przemocy czy erotyki. Rozwój techniki nie idzie w parze z rozwojem intelektualnym młodzieży, a dosłownie ogłupia ją, jednocześnie pozbawiając jakiejkolwiek tożsamości. Jednak mam nadzieję, że przyszłe pokolenia będą w stanie zrobić coś więcej, niż współczesna młodzież, która potrafi tylko imprezować za pieniądze rodziców i siedzieć przed komputerem”.

I tylko jedna wypowiedź potwierdza myśl tego artykułu: „Może i niektórzy uważają, że krzyż jest tylko symbolem religijnym, ja sądzę, że jest on także symbolem narodowym. Więc protesty przeciwko krzyżom w szkołach i instytucjach państwowych są bezpodstawne. To tak jakbyśmy zażądali zdjęcia godła czy flagi narodowej”. Dalej jednak z goryczą stwierdza: „Wydaje mi się, że w następnych latach historię będą znali tylko fanatycy, a my będziemy wychowywać coraz to „głupsze” pokolenia z coraz mniejszymi perspektywami życiowymi  i mniejszymi oczekiwaniami”.

Historia każdego narodu nierozerwalnie wiąże się z przekonaniami religijnymi i to one są motorem jego dziejów. Trzeba zatem poznać religię narodu, by poznać i zrozumieć jego ducha i kulturę. Polska jako państwo wchodzi na europejską arenę w momencie przyjęcia chrztu przez Mieszka I. Może warto przypomnieć, jak kształtowała się nasza, chrześcijańska tożsamość narodowa…

Joanna